Czarna Hańcza
Płyń, płyń, płyń Czarna Hańczo
Znów za rok tutaj przyjadę
Znowu będziesz moją rzeką
Znowu będziesz mnie prowadzić
Tysiące zakrętów
Przemierzasz po drodze
Pośród trzcin zielonych
Jezior niebieskich
I chociaż każde z nich
Chce być tylko Twoim jedynym
Ty ciągle płyniesz piękna
Płyniesz wolna
Płyń, płyń, płyń Czarna Hańczo...
Pośród łąk zielonych
Biegniesz sobie wesoło
Uśmiechasz się do kwiatów
Dla ptaków jesteś jak matka
Księżyc blaskiem oświetla
Twoją drogę przejrzystym światłem
Wiatr wieczornej ciszy
Do snu Cię układa
Płyń, płyń, płyń Czarna Hańczo...
Przed południa skwarem
Chłodem mnie chronisz
Zmęczonym stopom
Pozwalasz wypocząć
A wieczorem gdy wszystko
Do snu się już układa
Szmerem swoim bajki mi opowiesz
Pozwolisz dotrwać do rana
Płyń, płyń, płyń Czarna Hańczo...
a C G E
a C d E
a C d (E)
a E a
a F7+
C7+ e
a F7+
C7+ e
a d7
G C
a d7 C
E4 E7




