Tatry mi świecą latarnią lodową
G* C* e7 D | x2
Życie jak przypływ kruszy nasze brzegi
A góry płyną wielkie i wyniosłe
Gdy zbyt blisko podpłyną do brzegu
Bóg je odpycha niewidzialnym wiosłem
A one płyną w ocenia czasu
Jak burta statku którym Bóg dowodzi
Kiedy ogromne granitowe żagle
Zanurza w niebie gdy z portu wychodzi
Jestem spokojny bo wiem że tam wrócę
Wszystko co wielkie w górach zostawiłem
Już mnie nie łudzą zwodnicze pozory
Bo wiem, że siebie ucieczką zdradziłem
G* C* e7 D
I wracam rannym pakiem i obłokiem
Tam się serce jak kompas obraca
Ciągle ku szczytom ku skalnym graniom
Wiatrem tęsknoty i mgłami powracam
I wierzę tylko tym ramionom krzyża
Co nad górami podtrzymują niebo
Kiedy spadamy w lawinie kamieni
W łoskocie życia ku głębokim żlebom
Jestem spokojny bo wiem że tam wrócę
Wszystko co wielkie w górach zostawiłem
Już mnie nie łudzą zwodnicze pozory
Bo wiem, że siebie ucieczką zdradziłem
kapodaster II próg
G* C*
e7 D
C G C G
F C
C G C G
F C (----G*)




